Dziś kurtyna unosi się nad spektaklem, nieco osobliwym i przewrotnym zarazem...
Scenografia? - Ależ tak! Wszystko dopięte na pastelowy guzik , pastelową nicią szyte, jakże na miarę kostiumową Ach!...
Światło? - Miękkie, miłe, kojące, łagodzące i odprężające zmysły, duszę, ciało niespokojne...
Oleandry
wystrojone w różowe kostiumy, szyte na miarę swą, w subtelnościach, w
finezji i eteryczności... gotowe odegrać rolę swą najbardziej
romantyczną, poetyczną, liryczną, malowniczą - jedyną, w emocjonalności
chwili, jakby to miał być jeden jedyny raz...
I wtedy na scenę wchodzi ONA. Bez zaproszenia... Bez próby generalnej i bynajmniej! bez zamiaru pozostania na drugim planie...
Tak
oto przedstawienie w delikatnościach scenariuszowych skąpane, w
Tragikomedię w Pastelach się zmienia - Nagle!... IMPROWIZACJA! zagrała w
Sztuce Kontrastowości!... A gdy kurtyna opadnie już z ciężarem
momentu... może się okazać, że piękno wcale nie grało głównej roli tam,
gdzie go szukać chcieliśmy, lecz tam, gdzie najmniej chcieliśmy je
dostrzec...
„Życie jest zbyt ważne, by brać je na serio.” — Oscar Wilde
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz