Dziś przynoszę Wam Słoneczniki Mony Lisy na impresjonistycznej tacy podane...
... zainspirowane snem, wizją niezwykłą Mistrza wspaniałego Vincenta Van Gogha...
...
bo Słoneczniki w wydaniu tego Artysty Wielkiego skłaniają do refleksji
wielu... są pełne światła, ruchu, emocji i malarskiej niedoskonałości - i
tak sobie pomyślałam jak to jest stworzyć taki Art ,w niedoskonałości
tak doskonały...
Zapragnęłam
zobaczyć ten kwiat okiem swoim w rozmarzeniu i moich niedoskonałościach
rozmyciu i ująć go tak, jak poczuję w chwili, gdy już się spotkamy...
... jedno tylko założenie miałam - ja chciałam malować obiektywem... i namalować tak, by poruszyło wyobraźnię, serce i duszę...
„Marzę moje malarstwo, a potem maluję mój sen.” — Vincent van Gogh
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz